HOSTIA - HOSTIA (2018) [MCD] [WMA] [FALLEN ANGEL]
Kategorie
Ranking
RSS
Programy

Statystyki
Użytkowników:
Zarejestrowanych wczoraj:
Zarejestrowanych dzisiaj:
Torrentów:
Dodanych wczoraj:
Dodanych dzisiaj:
Warezów:
Dodanych wczoraj:
Dodanych dzisiaj:
111,218
27
6
217,401
84
7
14,155
19
2
Ostatnie 30
Popularne
w Sierpniu
==Torrent==
Kategoria: Muzyka » Metal


Dodał: Fallen Angel
Data dodania:
2019-04-04 16:32:47
Rozmiar: 173.86 MB
Seedów: 0
Peerów: 0
Pobrano: 12 razy
Kondycja:









HOSTIA - HOSTIA (2018) [MCD] [WMA] [FALLEN ANGEL]

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...




Są na świecie płyty, o których nie śniło się młodym klerykom...





“Krótko, ale konkretnie, brzmienie kurwa miszcze świata”: mniej więcej tak Naczelny podsumował Hostię, jednocześnie podsuwając mi ją do sprawdzenia. Do tego odsłuch singla, który mocno skojarzył się z Benighted albo Misery Index, i już wiadomo było, że warto się tym krążkiem zainteresować.

Hostia jest debiutanckim albumem krajowej, a pozostającej incognito ekipy pod tą samą nazwą. Czternaście numerów, dwadzieścia minut, dużo przemocy, słowem: grindcore. Choć nie tylko. Panowie sami się określają jako grindcore metal, i w sumie to chyba najlepsze określenie ich muzy. Za wersję fizyczną podziękujcie Via Nocturnie.

Z tą grindowością Hostii wiąże się urok zespołu. Faktycznie, zajmuje duży procent ich twórczości, niemniej w muzyce dominuje bardzo nieznacznie. Więcej, stylistyka zmienia się tu często-gęsto, skacząc po nurtach jak polityk po opiniach. Brzmi to interesująco i nie pozwala słuchaczom się nudzić, a muzycy mogą trochę poeksperymentować. Gdybym jednak ktoś kazał mi opisać tę sieczkę jednym słowem, wskazałbym na deathgrind. Takich nawiązań znalazłem tu najwięcej, czy to na bujającym Holy Extortion, czy wyposażonym w przenoszącą góry energię Leatherface Kiss, czy też singlowym, przebojowym i otwierającym krążek Corroded Cross. Poza tym gdzieniegdzie trafia się więcej hardcore’u (Home Rough Home), Egodist posiada nawet wątki deathcore’owe (ogólnie ciekawie poprowadzono ten numer), nie obyło się także bez przaśnych świńskości na Killed by Life czy rock’n’rolla w Not Really a Christian Song. Z drugiej strony, Hostia jest trochę za wolna i zbyt mało chaotyczna na szczere nazwanie jej grindcorem. Tu wchodzimy na drugi człon samozdefiowania projektu. Metalowość czuć w podejściu, w uporządkowaniu kawałków, w wyliczonej przemocy umieszczonej zamiast spontanicznej, szaleńczej destrukcji. Nie jest to wada, niemniej osobiście chętnie widziałbym tu więcej sieki na wyższych obrotach. Szybsze tempa i blasty pojawiają się, a jakże, ale dla mnie jest ich za mało.

Przyczepić natomiast nie mogę się do brzmienia płyty. Odpowiednio mięsiste i donośne, ciężkie i groovujące, bardzo ładnie siniaczy mocną perkusją i wysuniętym wokalem. Dobrym i przekonującym, choć (ponownie) bardziej “metalowym” niż grindowym. Podobną rzecz można powiedzieć o stylu grania całej ekipy.

Debiut Hostii to miły kawałek ostrego grania. Ci z was, którzy nie mają zajoba na punkcie katowania świń (a zakładam, że takich osób jest większość) powinni być tym krążkiem naprawdę zadowoleni. Możecie nawet dodać punkcik, czy nawet półtora, do oceny. Dla mnie jazda z Hostią nie była tak ekstremalna, jakbym sobie życzył, niemniej dalej doceniam i kibicuję.

Kapitan Bajeczny




Martwi papieże na okładce, utajnione personalia muzyków, uderzenia dzwonków na początku albumu... Nie, to nie jest nowe wydawnictwo Batushki. To debiut Hostii, która także pełnymi garściami czerpie z tematyki sakralnej, ale nie dla wykreowania mistycznej atmosfery, lecz do postawienia przed sobą przeciwnika, którego obecność wzmacnia brutalność przekazu.

Konsekracja następuje po kilku sekundach. Hostia przemienia się w ciało, a właściwie w kawał mięcha, którym czworo anonimowych muzyków uderza słuchaczy prosto w twarz. Takie są prawidła grindcore'owej sztuki. Musi być szybko i bezlitośnie, a najlepiej oddaje to stosunek liczby utworów do czasu trwania całego materiału - aż trzynaście kawałków i tylko dwadzieścia jeden minut. Podejrzewam, że więcej i tak nikt z nas nie mógłby wytrzymać. Łącznie z zespołem.

Mimo że nie znamy nazwisk członków Hostii, nie ma najmniejszych wątpliwości, że stoją za nią ludzie, którzy zasłuchują się nie tylko w twórczości Napalm Death czy Cattle Decapitation. Wystarczy posłuchać "Killed by Life", gdzie agresywnie wypluwane wersy rozdzielają... uderzenia w krowi dzwonek albo "Not Really a Christian Song" sięgający do samego źródła metalowej muzyki, czyli do rock'n'rolla. Nietypowe smaczki na grindowych wydawnictwach zawsze są w cenie. Łatwo popaść w rutynę, kiedy przyjmuje się standard jedno-dwuminutowych utworów rozwijających zawrotne prędkości, ale techniczne granie nieodżałowanego Gridlink albo współpraca Napalm Death z Johnem Zornem dowodzą, że bariery czasu i tempa można pokonać, a nawet przemienić je w atuty i właśnie to wyróżnia "Hostię".

Nie jest aż tak istotne, kto za tym wszystkim stoi, niemniej z początku miałem wrażenie, że wokalista St Sixtus to w rzeczywistości Piotr Wiwczarek. Momentami barwa głosu zdaje się łudząco podobna i wyraźnie czuć inspiracje oldschoolowym death metalem, ale lider Vader to do tego stopnia zajęty człowiek, że powołanie nowego, planującego koncerty zespołu wydaje się mało prawdopodobne. Podejrzenie padło więc na kogoś innego - autora grafik zdobiących album, bo tak się składa, że Łukasz "Pachu" Pach zajmuje się nie tylko rysunkiem. Od 2016 roku piastuje funkcję wokalisty NoNe i chociaż stylistycznie to zupełnie inna bajka, lata temu stał na czele Angerpath, któremu do tradycyjnego death metalu było znacznie bliżej. On czy nie on, to bez znaczenia, niepodważalnie natomiast wokalista doskonale odnajduje się w tej stylistyce i ma ogromny wpływ na różnorodność albumu.

Na przykład w "Home Rough Home" nabiera rozpędu w sposób kojarzący się raczej z Machine Head niż z najbardziej ekstremalną odmianą metalu, jaką dotąd stworzono; w "Heretics Last Dance" zahacza o black metalowy skrzek; a w wielu innych momentach kontroluje oddech z precyzją i rozmachem przypominającymi Glena Bentona z Deicide. Jest w tym (i w brzmieniu instrumentów także) dużo surowości, ale skoro muzykę zarejestrowano w ciągu trzech dni, a partie wokalne w ciągu dwóch, to najwyraźniej takie były intencje.

Death-grindowy (śmiało można by dopisać także hardcore'owy albo rock'n'rollowy) Najświętszy Sakrament smakuje wyśmienicie i mam nadzieję, że nie zostanie zepchnięty na pozycję pobocznego projektu, który raz na kilka lat wyda album i na tym koniec. Dla takiej Hostii warto się nawet wyspowiadać.

Jarosław Kowal






1. Corroded Cross
2. Heretic’s Last Dance
3. Holy Extortion
5. Home Rough Home
6. Black Parasites
7. Egodist
8. I Will Not Follow
9. Killed By Life [All Hail Lemmy]
10. Leatherface Kiss
11. War Puppets
12. Not Really A Christian Song
13. Karl’s Delicatessen

Recorded in JNS Studio, Warsaw, Poland, between Nov 2017 and Jan 2018.





St. Xyxtus - Bass
St. Evaristus - Drums
St. Anacletus - Guitars
St. Sixtus - Vocals



https://www.youtube.com/watch?v=hG-QGDHYQIk


POZWÓL POBRAĆ INNYM, NIE BĄDŹ ŚWINIĄ!!!




INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM...

Trailer
Lista plików Show/Hide [Pokaż/Ukryj]
Trackery
Tracker URLSeedówPeerówPobrań
udp://9.rarbg.com:2710/announce000
udp://9.rarbg.me:2780/announce000
udp://9.rarbg.to:2730/announce000
udp://91.218.230.81:6969/announce000
http://tracker.bittorrent.am/announce000
http://bt.henbt.com:2710/announce000
http://bt.pusacg.org:8080/announce000
http://bt2.careland.com.cn:6969/announce000
http://explodie.org:6969/announce000
http://mgtracker.org:2710/announce000
http://mgtracker.org:6969/announce000
http://open.acgtracker.com:1096/announce000

Komentarze

Brak komentarzy!

Dodawanie komentarza
Komentujesz torrenta:
HOSTIA - HOSTIA (2018) [MCD] [WMA] [FALLEN ANGEL]

NAJCZĘŚCIEJ POBIERANE